niedziela, 15 marca 2015

"Dom pod Pękniętym Niebem" - Marcin Mortka


              Trwa zwykłe amerykańskie lato. Siódemka najnormalniejszych nastolatków pod słońcem wybiera się na wakacje pod namiotami w lasach niedaleko miasteczka Fallville. Towarzyszy im przewodnik o imieniu Casey, pół-Indianin, jedyny dorosły w towarzystwie.
                 Dzieciaki obozują w głuszy. Zabawa się nie klei, gdyż wszystkim przeszkadza gadatliwa Wendy, a Nick i Max zajęci są przygotowywaniem kawału, który ma przerazić dziewczyny. Na domiar złego Casey – indiański przewodnik – jest w paskudnym nastroju. Słońce zachodzi niezwykle krwawo.

    "- Nie obraź się, Heather, ale w nocy wszystkie koty są czarne."

      Jest to pierwsza książka Marcina Mortki jaka wpadła mi w ręce. Gdy weszłam do biblioteki, od razu ją zauważyłam. Sięgnęłam  po nią, bo zobaczyłam kolorową okładkę. Tak wiem, mówi się, żeby nie oceniać książki po okładce. Zaczynając pierwsze zdanie, nie byłam pewna czego tak dokładnie się spodziewać. Początek trochę zanudzał, ale z każdym kolejnym rozdziałem zaczynało robić się coraz ciekawiej.
        "Dom pod Pękniętym Niebem" to książka, którą jak najbardziej polecam wszystkim wielbicielom fantasy. W środku znajdzie się wiele przygód najróżniejszych bohaterów, śmiesznych zdarzeń, ciekawych tajemnic i groźnych Odmienionych...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz